Lista Mistrzów
Warhammer - SHEERIF
Naruto
- Brak mistrza
Resident Evil - Brak mistrza
Neuroshima Brak mistrza
Wampir - Brak mistrza
Dragon Story
- Lavi
Underfantasy - Lavi
Cyberpunk - Lavi

Top posters
Lavi (1392)
 
Michaś (707)
 
SHEERIF (513)
 
Robson (479)
 
Anna (476)
 
RafciOo (174)
 
Zero (173)
 
Fenek (45)
 
pczyż (8)
 
Arheros (5)
 

Nasi przyjaciele :)



Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Wrzesień 10th 2008, 01:54

Terry nie odzywając się przytaknął tylko kiwnięciem głową. Widząc że im się śpieszy stara się biec trzymając małą Amelię za rękę, gdyby jednak nie nadążali wezmie ją na ręce. Biegnąc za nimi rozglądał się uważnie za czymś co może się przydać. Oczywiście zabrał cały swój sprzet wychodząc z kuchni pakując go by miał go w razie czego pod ręką. Gnat i siekierka za pas. Oczy miał dosłownie dookołą głowy, był gotowy do walki w każdej chwili tym bardziej że mała zasługuje na to by przeżyć i pożyć trochę dłużej. Przynajmniej te 30 lat.
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Michaś on Wrzesień 13th 2008, 15:38

Szli przez zniszczone miasto starając się omijać ciemne i mroczne zakamarki. Kierowali się głównymi ulicami. Ironiczne wydawało się to, że pogoda była naprawdę ładna, a słońce radośnie świeciło nad miastem. Gdzieniegdzie zewsząd było słychać wrzaski, strzały = odgłosy trwającej ciągle walki. Amelia niemal się nie odzywała. Było po Niej widać, że nie może dojść do siebie i ogarnąć całej sytuacji swoim młodym umysłem...to było zbyt wiele. Terry poczuł, że mała zaczyna się pocić, a oczy robią się podkrążone. Na jego szczęście chłopaki ze S.T.A.R.S dostosowywali się do jego prędkości tak, aby nie musiał za Nimi biec. Po 30 minutach dotarli przed ratusz. Wywalone rządowe auta, wszędobylska krew i odór dawały się we znaki. Jednak najbardziej dziwna tutaj była ciężarówka do przewozu bydła...którego w środku nie było, choć klatki wyglądały na zamknięte.

- I oto jesteśmy - rzekł Barry biorąc głęboki oddech. Na jego twarzy malował się lekki uśmiech. - Pilnuj się mały...i ty tatuśku. Nie wiadomo jak wygląda Pani Burmistrz po SPA infekcji. - kiedy powiedział co chciał powiedzieć, ruszył powolnym krokiem po dużych marmurowych schodach, aby wejść do środka. Po chwili Bradley uczynił to samo oglądając się jeszcze tylko na Terry'ego, aby ten również poszedł.

Kiedy weszli do środka do głównego holu, odetchnęli. Wyglądał schludnie, jakby nic tutaj nie zaszło. Duży kryształowy żyrandol nie dawał światła temu pomieszczeniu, lecz na szczęście przybyłych, był dzień i nie było one teraz potrzebne
-Rozdzielamy się czy jak? - spytał Brad spoglądając na resztę towarzystwa.

_________________

Abstynent, co za dużo chlał,
czysty, narkoman.
Wziął granat, 9-tkę, shotguna, półautomat.
Widział to wiele razy na filmie, na wojnie, w sieci.
Dobrze pisał, ledwie czytał, wybitny uczeń, kretyn.
avatar
Michaś
Poziom 12
Poziom 12

Male
Virgo Goat
Exp : 707
SP : 866
Sława : 13

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Wrzesień 14th 2008, 01:43

Idąc droga cały czas rozglądał się za ewentualnym niebezpieczeństwem, kurczowo trzymając małą Amelię przy sobie. Gdy dotarli do Ratusza Terry spojrzał w górę przyglądając się budowli. Jego uwagę przykuła też samotnie stojąca ciężarówka na bydło. "Co to jasnej?!?" - pomyślał mężczyzna.

- I oto jesteśmy - rzekł Barry przerywając jego zwiedzanie [i] - Pilnuj się mały...i ty tatuśku. Nie wiadomo jak wygląda Pani Burmistrz po SPA infekcji. - - po tych słowach zaczynał wspinać się po schodach. Zaraz za nim szedł sam Terry w pogotowiu trzymając pistolet.

Nie wiedząc czego się spodziewać ostrożnie wszedli do środka. Jakież było ich zaskoczenie gdy w środku panował porządek, tak jakby katastrofa nie dotknęła tego budynku. Kryształowy żyrandol jak w jakiejś willi wisiał na dużym salonem. Idąc na środek sali rozglądał się po budynku i miejscu w które mógłby się udać.

-Rozdzielamy się czy jak? - spytał Brad.

- Najpierw przypomnijcie mi czego my tu szukamy. - powiedział Terry nadal się rozglądając - A rozdzielanie się raczej jest nie rozsądne zważywszy na rozmiary tego budynku, no ale jak tam chcecie. - dodał mężczyzna teraz patrząc na nich.
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Michaś on Wrzesień 16th 2008, 21:32

- Fakt. Rozdzielenie się to głupi pomysł. - odparł Barry drapiąc się po czuprynie. Po jego minie można było wywnioskować, że zauważył głupotę pomysłu. - A szukamy jakichś informacji o Naszym celu. Musimy wiedzieć, gdzie go szukać. - W tym samym czasie Brad wszedł do małego, całego oszklonego pomieszczenia, gdzie znajdowała się recepcja. Zaczął powoli szperać w papierzyskach, bardzo czymś zaintrygowany. - Zaraz obadam komputer. Poczekajcie tutaj chwilę albo rozejrzyjcie się po tym salonie. - nie spojrzał na Nich mówiąc to. Był swym zadaniem bardzo zajęty, a kiedy skończył mówić został całkowicie pochłonięty swym obowiązkiem. Terry widział, że jest to typ człowieka, który lubi pracować jeśli jest to ciekawe...i robi to dobrze. Tymczasem Barry powoli począł krążyć po salonie, przyglądając się i podziwiając eksponaty tam się znajdujące.

_________________

Abstynent, co za dużo chlał,
czysty, narkoman.
Wziął granat, 9-tkę, shotguna, półautomat.
Widział to wiele razy na filmie, na wojnie, w sieci.
Dobrze pisał, ledwie czytał, wybitny uczeń, kretyn.
avatar
Michaś
Poziom 12
Poziom 12

Male
Virgo Goat
Exp : 707
SP : 866
Sława : 13

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Wrzesień 16th 2008, 21:42

Terry widząc że spędząc tutaj parę dobrych minut zagaił do małej Ameli.

- Nie jesteś może głodna ? - w przypadku negatywnej odpowiedzi pójdzie w ślady Barry'ego oglądającego eksponaty w salonie. Pokaze je małej zachwalając jakie są one piękne by na choć trochę mogła oderwać się od tej APOKALIPSY.
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Michaś on Wrzesień 19th 2008, 18:12

Pokiwała główką na znak, że jest. Mimo wszystko apetytu nie traciła. Barry kontrolnie rzucił za siebie, przeglądając eksponaty - Tylko niech nikt się nie oddala - co złączyło się niemal jednocześnie z - kurwa, to potrwa chwilę - Bradley'a, który dzielnie szukał tego jednego kawałku papieru, tonąc wśród milionów. Po paru chwilach dziewczynka, szarpnęła Terry'ego, dając mu do zrozumienia, aby się pośpieszył z dawaniem jedzenia.

_________________

Abstynent, co za dużo chlał,
czysty, narkoman.
Wziął granat, 9-tkę, shotguna, półautomat.
Widział to wiele razy na filmie, na wojnie, w sieci.
Dobrze pisał, ledwie czytał, wybitny uczeń, kretyn.
avatar
Michaś
Poziom 12
Poziom 12

Male
Virgo Goat
Exp : 707
SP : 866
Sława : 13

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Wrzesień 19th 2008, 18:23

Na słowa "Kurwa, to potrwa chwilę" przerwał poszukiwanie jedzenia w plecaku patrząc na Brad'a starającego się uporać z papierami. Zaśmiał się pod nosem widząc jak kartki fruwają a on coraz bardziej się tym irytował. Jego uśmiech przerwało szarpnięcie za rękaw przez Amelie. Spojrzał na nią i przypomniał sobie że miał jej przecież dać jedzenie.

- A tak, przepraszam, zapatrzałem się- powiedział sięgając po batona po czym dając go Amelii powiedział - Smacznego.

Terry też był trochę głodny i potem może nie mieć czasu na jedzenie czegokolwiek więc sam wyciągnął coś z plecaka jedząc i rozglądając się kontrolnie po sali. Po czym podszedł do okna wyglądającego na zewnątrz by zobaczyć czy nie szwęda się tu czasem jakaś grupa zombi chcących wejść tutaj.
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Michaś on Wrzesień 24th 2008, 16:22

Nim podszedł do drzwi usłyszał Brada, który donośnym okrzykiem poinformował swoją drużynę o sukcesie - Maaam!! - na te słowa Barry odwrócił się za siebie przerywając zwiedzanie gmachu ratusza. - W takim razie zbierajmy się stąd - i ruszył powoli do drzwi. Terry jednak stał przed Nim i kiedy spojrzał za drzwi ujrzał, że pokaźna chmara zombiaków zbliża się do ratusza otaczając go powoli. Walczyć nie było sensu...nie mieli nawet tyle amunicji, aby ich wszystkich ich pokonać. Teraz wróg znajdował się jakieś 10 metrów przed wejściem, gdzie badał teren Terry. Widocznie musiały usłyszeć wrzaski lub przyszły tu ich zapachem.

_________________

Abstynent, co za dużo chlał,
czysty, narkoman.
Wziął granat, 9-tkę, shotguna, półautomat.
Widział to wiele razy na filmie, na wojnie, w sieci.
Dobrze pisał, ledwie czytał, wybitny uczeń, kretyn.
avatar
Michaś
Poziom 12
Poziom 12

Male
Virgo Goat
Exp : 707
SP : 866
Sława : 13

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Wrzesień 24th 2008, 17:06

Słysząc słowa Brada ucieszył się iż nareszcie mogą sobie iść jednak spojrzawszy za okno powiedział do siebie.

- O kur... - przerwał patrząc na chwilę na Amelie a potem znów za okno.

- Chłopaki, gdzieś jest wyprzedaż. - zażartował rozglądając się za jakimś wyjściem po czym odwrócił się w stronę Barry'ego.

- Lepiej trzeba spieprzać, zebrało się tu chyba z pół miasta. - powiedział szukając tabliczki z planem budynku który gdzieś musiał być na ścianie. Gdy znajdzie plan budynku poszuka wyjścia ewakuacyjnego lub jakiegoś na dach skąd mogli by się przedostać do następnego budynku. Jeśli plan będzie plastikową plakietką a nie obrazem za szkłem zerwie ją i weźmie ze sobą jako mapę.
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Michaś on Wrzesień 25th 2008, 18:52

Owszem, plan znajdował się zaraz przy drzwiach od wewnątrz. Był on za szklaną szybką, a materiał z którego był wykonany to mocniejszy gatunek papieru. Znajdował się tam dokładny rozkład pięter włącznie z piwnicą i wyjściami ewakuacyjnymi. Terry szybko spostrzegł, że drzwi nie są zbyt solidne, lecz wtenczas Barry krzyknął - E! Pomóż mi to podstawić - na co zareagował szybko Brad, pomagając Barry'emu popchnąć szafę przed drzwi, aby utrudnić dostanie się im do środka. Teraz musieli szybko coś wymyślić.

[Plan]
Budynek miał 4 piętra. Wyjścia ewakuacyjne znajdowały się na samym końcu, lecz Terry spostrzegł, że jest wyjście kanałami prowadzące z piwnicy. Nie pisało jednak dokąd prowadzi.

_________________

Abstynent, co za dużo chlał,
czysty, narkoman.
Wziął granat, 9-tkę, shotguna, półautomat.
Widział to wiele razy na filmie, na wojnie, w sieci.
Dobrze pisał, ledwie czytał, wybitny uczeń, kretyn.
avatar
Michaś
Poziom 12
Poziom 12

Male
Virgo Goat
Exp : 707
SP : 866
Sława : 13

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Wrzesień 25th 2008, 20:45

Terry czym prędzej zbił szybę czymś twardym i dostatecznie długim by nie zranić się w rękę. Amelia stała oczywiście w tym czasie parę metrów od niego by i jej nic się nie mogło stać. Zebrał plany budynku mówiąc głośno by obaj go słyszeli.

- W piwnicy jest jakieś wyjście przez kanały, ale nie piszę tu gdzie to prowadzi. Co o tym myślicie chłopaki ? - powiedział chowiąc mapę do kieszeni tak by mu nie wypadła. Podbiegł do Ameli wziął ją na ręce przy okazji wyjmując Glocka po czym zmierzył w kierunku jedynego rozsądnego miejsca ewakuacji (o ile tamci się zgodzą na to).
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Michaś on Wrzesień 25th 2008, 21:13

- Pewnie wszystkie inne wejścia też obstawione. Jestem za tym piwnicznym - tu Barry'emu wtrącił się Bradley - Ale nie wiemy co czai się w piwnicy - następnie wystąpiła krótka wymiana zdań, gdzie każdy przekonywał drugiego do swojego pomysłu. Zostało to przerwane pierwszym uderzeniem w drzwi, które na ten czas wytrzymywały to znośnie. Terry wiedział jednak, że długo nie pociągną. Decyzja musiała zostać podjęta szybko. W tym samym czasie, wszyscy usłyszeli parę strzałów z pistoletu, dobiegających gdzieś z dalszej części budynku

[Plan]
Droga do kanałów wiodła przez małe skrzydło szpitalne. następnie wchodziło się do magazynu (lub czegoś podobnego), a stamtąd do kotłowni/piwnicy. Tam z kolei był wyraźnie zaznaczony okrągły właz w rogu.

_________________

Abstynent, co za dużo chlał,
czysty, narkoman.
Wziął granat, 9-tkę, shotguna, półautomat.
Widział to wiele razy na filmie, na wojnie, w sieci.
Dobrze pisał, ledwie czytał, wybitny uczeń, kretyn.
avatar
Michaś
Poziom 12
Poziom 12

Male
Virgo Goat
Exp : 707
SP : 866
Sława : 13

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Wrzesień 25th 2008, 22:09

Gdy tylko trzasnęło coś w drzwi Terry odwrócił wzrok od kłócących się gości. Upewniwszy się że jeszcze stoją odwrócił znów wzrok na nich mówiąc.

- Ja i Amelia głosujemy za piwnicą. Przegłosowane, biegniemy do piwnicy nie ma czasu. Wole ciemności egipskie od zgrai wierzycieli. - powiedział Terry nie myśląc czy to było śmieszne czy nie. Czym prędzej udał się do skrzydła szpitalnego ostrożnie przechodząc przez każde drzwi. Rozglądał się po drodze za czymś co mogłoby się przydać. Idąc korytarzem spojrzał czy aby Barry i Brad idą za nim.
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Michaś on Wrzesień 25th 2008, 23:54

W takim rozwoju wydarzeń, nikt nie zastanawiał się długo. Obydwaj 'wojskowi' ruszyli za Nim, szybko go wyprzedzając. Może z troski o jego dobro? Może chcieli pierwsi się wydostać?

Wchodząc do skrzydła szpitalnego Bradley zapomniał o ostrożności. Zaraz po otwarciu podwójnych, dużych drzwi wszedł luźnym krokiem do środka, przewodząc grupie. Natknął się na zombiaka, który teraz bez żadnego problemu mógł go ugryźć...był zaskoczony. Nim ktokolwiek zdążył zareagować, zombie upadł pod uderzeniem drewnianej laski. Kiedy wszyscy zorientowali się kto jest sprawcą tego, ujrzeli gościa w niebieskich dżinsach, czarnej marynarce i błękitnej podkoszulce. Miał lekki zarost, sugerujący, że nie był gówniarzem, lecz dorosłym, poważnym człowiekiem. W drugiej ręce miał pistolet - Glocka 17. Zmierzył 'nowo przybyłych' surowym wzrokiem oczekując, że któryś z Nich dokończy wreszcie, próbującego się podnieść zombie, który znajdował się jakieś 2 metry od Nich.

_________________

Abstynent, co za dużo chlał,
czysty, narkoman.
Wziął granat, 9-tkę, shotguna, półautomat.
Widział to wiele razy na filmie, na wojnie, w sieci.
Dobrze pisał, ledwie czytał, wybitny uczeń, kretyn.
avatar
Michaś
Poziom 12
Poziom 12

Male
Virgo Goat
Exp : 707
SP : 866
Sława : 13

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Wrzesień 28th 2008, 01:20

Terry bez namysłu podbiegł i spuścił nogę Zombiakowi na łeb próbując go zmiażdżyć. Najpierw podniósł nogę wysoko do góry i potem wykorzystując grawitacje spuścił mu nogę na łeb, uderzając piętą. Gdyby Zombiak nadal się ruszał powinni mieć wystarczająco czasu by biec dalej. Mijając eleganta z laską rzuci do niego.

- Tędy nie wyjdziesz. - powiedział biegnąc dalej w stronę magazynku który był następnym miejscem w drodze do bezpiecznej ucieczki.

Cały czas biegł ostrożnie gotów do walki i ochrony małej Amelki. Przy każdych drzwiach zatrzymywał się i ostrożnie wchodził do pomieszczenia, penetrując go najpierw wzrokiem by ocenić niebezpieczeństwo i teoretyczną drogę przez pokój.
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Michaś on Wrzesień 28th 2008, 09:39

- Tyle to wiem - ozwał się zza pleców Terry'ego, ciężki głos. - Zobaczymy czy ty wyjdziesz swoją drogą - i ruszył kuśtykając o lasce w jakieś poboczne drzwi. Zdawał się być albo niezłym twardzielem, nie wyrażając żadnego niepokoju, albo po prostu był debilem, który nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia. Wciskając Glocka pod marynarkę zniknął im z pola widzenia, choć cała ekipa i tak pędziła, zajęta swymi planami.

_________________

Abstynent, co za dużo chlał,
czysty, narkoman.
Wziął granat, 9-tkę, shotguna, półautomat.
Widział to wiele razy na filmie, na wojnie, w sieci.
Dobrze pisał, ledwie czytał, wybitny uczeń, kretyn.
avatar
Michaś
Poziom 12
Poziom 12

Male
Virgo Goat
Exp : 707
SP : 866
Sława : 13

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Wrzesień 28th 2008, 12:37

Biegnąc i pozostawiając kulawego twardziela w tyle powiedział do Barry'ego i Brad'a.

- Oby ten kulawy skurczybyk nie miał racji i to wejście nie było obstawione przez fanów drobiu. - Terry'ego widać trzymał się humor mimo niebezpośredniego zagrożenia jakie czyhało na nich w każdym miejscu. Po cichu jednak Terry bał się że i to wejście będzie obstawiony i przyjdzie im przedzierać się przez hordy Zombiaków które prędzej czy później gdzieś ich ugryzą. Mężczyzna zapamiętał drzwi do których wszedł kaleka by w razie czego podążyć w tamtą stronę. Gdy miał ku temu okazje spojrzał na zerwaną mapę by zobaczyć dokąd prowadzą owe drzwi w które wszedł nieznajomy.
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Michaś on Wrzesień 28th 2008, 12:58

W końcu dobiegli do pomieszczenia, które wskazała im mapa. W miejscu, gdzie zaznaczony był właz, stała aluminiowa szafka o błękitnym kolorze, a na Niej narzędzia pokroju skalpela. Pod ową szafką leżał czerwony, turecki dywanik w bardzo 'obciachowe' wzorki. Barry w tym czasie, nie zwracając na nic uwagi podsunął czarną, kozetkę na kółkach pod drzwi, które nie były zbyt mocne. Z boku na paru innych szafkach znajdowały się medykamenty, z których większość miała na etykiecie znaczek Biohazardu. Nie da rady jednak tego zrozumieć lepiej, bowiem pisze tam coś w medycznym żargonie. Bradley nie czekając długo odwalił szafkę na bok i zdjął dywanik. Pod tym znajdowała się żeliwna klapa, obita jakimś materiałem. Kiedy ją otworzył, ujrzał zwyczajne, ohydne wejście do kanałów...porośnięta grzybem i zapleśniała drabinka wiodła w dół, gdzie wszyscy w pokoju słyszeli kapanie wody niosące echo, które zawsze napawać mogło obawami. Na ich szczęście, było tam całkiem jasno. Lekkie, zielone światełka dawały nieco blasku na ściany, które całe zzieleniałe od pleśni, wręcz błyszczały.

_________________

Abstynent, co za dużo chlał,
czysty, narkoman.
Wziął granat, 9-tkę, shotguna, półautomat.
Widział to wiele razy na filmie, na wojnie, w sieci.
Dobrze pisał, ledwie czytał, wybitny uczeń, kretyn.
avatar
Michaś
Poziom 12
Poziom 12

Male
Virgo Goat
Exp : 707
SP : 866
Sława : 13

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Wrzesień 28th 2008, 13:12

Terry zabrał ze sobą jeden z skalpeli chowając do kieszonki po czym spojrzał przez otwór do środka mówiąc na głos.

- Ale sztolnia. - co mniej więcej miało zastępować inne słowo tyle że na "K" i bardziej wulgarne - No to chłopak schodzcie który odbierzecie ode mnie Amelię. - ponaglił patrząc kontrolnie na zablokowane drzwi a potem rozglądając się po pokoju w poszukiwaniu jakiejś apteczki.
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Michaś on Wrzesień 28th 2008, 19:48

Pierwszy skoczył Bradley. Wylądował płynnie rozglądając się na boki. Wskazał dłonią Terry'emu, aby poczekał chwilkę. Wyjął srebrną latarkę, a wnet stało się jeszcze jaśniej. Smuga światła przeszła chyba wszystkie kierunki kanałów, a kiedy Brad się upewnił, że jest czysto, schował ją. Dał znać, że Amelia może schodzić. Terry spuścił mu ją ostrożnie, a tamten ją złapał, brudząc ją nieco swymi zakrwawionymi dłońmi, lecz to nie przestraszyło dziewczynki, która bardzo dzielnie znosiła trudy tej 'misji'. Kiedy tak ją trzymał na rękach jego uwagę przykuł jakiś 'chrobot'. Wyglądało to niepokojąco bowiem jego twarz nie nastrajała optymistycznie. Teraz Terry'ego kolej.

_________________

Abstynent, co za dużo chlał,
czysty, narkoman.
Wziął granat, 9-tkę, shotguna, półautomat.
Widział to wiele razy na filmie, na wojnie, w sieci.
Dobrze pisał, ledwie czytał, wybitny uczeń, kretyn.
avatar
Michaś
Poziom 12
Poziom 12

Male
Virgo Goat
Exp : 707
SP : 866
Sława : 13

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Wrzesień 28th 2008, 22:59

Terry schowawszy Glocka rozejrzał się dookoła, następnie na dół co jest pod spodem by następnie zejść/zeskoczyć lekko i cicho jak tylko potrafi. Na miejscu wziął Amelię za rączkę wyjmując Glock'a. Może strzelanie w podziemiach nie należało do najrozsądniejszych rzeczy pod słońcem ale w przypadku Apokalipsy coś takiego jak rozsądek schodziło na dalszy plan. Odszedł kawałek by Barry mógł zejść w międzyczasie rozglądając się za rzeczą która wywołuje ten dziwny dźwięk.
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Michaś on Wrzesień 30th 2008, 00:02

Skojarzył dopiero po paru chwilach w międzyczasie słuchając odgłosów spadających kropel do kałuż. Ten dźwięk był powodowany tarciem metalu o beton. Nic nie znajdowało się w ich polu widzenia mimo, że wcale egipskich ciemności tam nie było. Lekki odór jaki panoszył się po całych kanałach dał się im już we znaki, bowiem musieli zasłonić usta, aby nie spawiować. Po paru minutach receptory nosowe już przywyknęły.

Kiedy Barry zszedł rzekł do wszystkich - Gdzie teraz? Tam skąd hałas czy tam skąd.. - rozejrzał się dookoła lekko się uśmiechając - Chyba jednak nie mamy wyjścia. Chodźmy - wyjmując rewolwer z tylnej kieszeni spodni-bojówek, mierzył stale przed siebie na wypadek ataku ze strony 'nie wiadomo czego'. Struktura kanałów nie zmieniała się. Wysokie na jakieś 3metry, szerokie na 4m, w kształcie łuku. Co paręnaście metrów u szczytu zauważali lekkie otwory do których ulatniała się para, która była wszędobylska na wysokości kolan. Ciche chrobotanie stawało się co raz bardziej doraźne, a zarazem co raz mniej niepokojące.

Po jakichś 150 metrach Terry ujrzał parę plam krwi na ziemi, zmieszanej już z wodą. Nie była skrzepnięta. Obok leżała łuska, prawdopodobnie od broni nie większej niż 9mm. Cała trójka przykucnęła kiedy zorientowała się, że chrobotanie ustało.

_________________

Abstynent, co za dużo chlał,
czysty, narkoman.
Wziął granat, 9-tkę, shotguna, półautomat.
Widział to wiele razy na filmie, na wojnie, w sieci.
Dobrze pisał, ledwie czytał, wybitny uczeń, kretyn.
avatar
Michaś
Poziom 12
Poziom 12

Male
Virgo Goat
Exp : 707
SP : 866
Sława : 13

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Wrzesień 30th 2008, 00:22

Ledwo powstrzymawszy się od bełtu zasłonił sobie i Ameli usta pokazując jej by trzymała tak przez chwilę. Gdy przyzwyczaił się do smrodu zmierzyli w nieznanym im kierunku, on i Amelia w środku. Powoli i ostrożnie patrzał w przód od czasu do czasu patrząc się do tyłu. Monotonia kanału przyzwyczaiła jego strach i system nerwowy tak że już nawet chrobotanie nie było mu dziwne, nie wzbudzając w nim większych emocji. W końcu ileż można iść posranym w gacie przez kanał słysząc ciągły ten sam dźwięk. Na pytanie Barryego odparł krótko i zwięźle.

- Prosto jak w mordę strzelił - humor coraz bardziej zdawał go nie opuszczać przytaczając mu coraz bardziej śmieszne i głupie teksty.

Gdy spostrzegli krew w wodzie i łuskę, Terry starał się spostrzec czy jest to łuska od pistoletu czy może czegoś większego. A gdy chrobotanie ustało powiedział po cichu do wszystkich.

- A teraz co Yeti na nas wyskoczy. - powiedział pozostawiając pytanie bez odpowiedzi.
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Michaś on Październik 1st 2008, 21:08

Była to łuska od pistoletu...to akurat nie było ciężkie do zauważenia albo po prostu koleś się na tym znał. Barry cmoknął ustami kiedy Terry mu przerwał przysłuchiwanie się. Wrócił do tego ponownie, a z jego miny wnioskowało się tylko tyle, że bardzo się skupia. Po chwili rzekł

- Dźwięk nie dobiega z tego korytarza...gdzieś z wyższego poziomu. Ruszajmy dalej.

Brad w tym czasie zrobił zamaszysty krok kiedy zasłonił błyskawicznie usta, odwracając się. Ciężko oddychał próbując powstrzymać się najprawdopodobniej od zwymiotowania. Problemem nie był smród do którego się już przyzwyczaili. Kiedy reszta spojrzała, aby zobaczyć co się stało, ujrzeli zwłoki: lekko gnijące, leżące w kałuży wody pomieszanej z krwią. Ów nieszczęśnik miał na sobie garnitur, który wyglądał jak ten u ochroniarzy wyższej rangi. Widok był przerażający. Nikt z tej ekipy nie mógł od tak spojrzeć i się uśmiechnąć. Grymas na twarzy tego umarlaka dawał do zrozumienia, że nie umarł szczęśliwy. Obok jego prawej ręki leżała Beretta, w której środku było 7 naboi. Nie mogli dojść do tego w jaki sposób oddał życie, bowiem był już w bardzo zaawansowanym stadium rozchodu.

_________________

Abstynent, co za dużo chlał,
czysty, narkoman.
Wziął granat, 9-tkę, shotguna, półautomat.
Widział to wiele razy na filmie, na wojnie, w sieci.
Dobrze pisał, ledwie czytał, wybitny uczeń, kretyn.
avatar
Michaś
Poziom 12
Poziom 12

Male
Virgo Goat
Exp : 707
SP : 866
Sława : 13

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Lavi on Październik 1st 2008, 22:33

Terry spojrzał na trupa szybko zasłaniając oczy Ameli by oszczędzić jej tego widoku który może zrysować jej psychikę. Nieszczęśnik widać był zdesperowany i strzelił sam do siebie nie chcąc stać się czymś takim jak oni. Przez chwile patrzał na berette za zamiarem zabrania jej lecz miał opory, wszak nie był on jakimś tam rzeźnikiem któremu wszystko jedno. Jednak mimo własnej niechęci musiał ją zabrać, gdyż kiedyś może ona mu się przydać w kryzysowej sytuacji. Broń schował do kieszeni w kurtce uprzednio wycierając ją w jakieś czyste miejsce na trupie. Po zabraniu broni powiedział.

- Chodźcie, oszczędźmy tych widoków małej.
avatar
Lavi
Poziom 17
Poziom 17

Male
Pisces Cat
Exp : 1392
SP : 2045
Sława : 16

Powrót do góry Go down

Re: Dzień I: Między młotem, a kowadłem. [Lavi]

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach